Historia Szkoły

Ze wspomnień p. Bronisławy Bazelak - ur. w 1925 r.

  W każdej klasie wisiał na ścianie krzyż, poniżej godło państwowe - orzeł biały, a z boku portrety prezydenta i marszałka. Z przodu izby lekcyjnej stała katedra, a tuż za nią rzędy ławek. W każdej z nich siedziało czterech uczniów. Po jednej stronie dziewczynki, po drugiej chłopcy. W każdej ławce było miejsce na kałamarz. Z boku klasy stał okrągły żelazny piec.
  Kiedy wchodził do klasy nauczyciel, wszyscy wstawaliśmy i chwaliliśmy Pana Boga.
Codziennie, na kilka minut przed lekcjami, zbieraliśmy się na podwórzu szkolnym (tak wtedy nazywaliśmy obecne boisko szkolne), aby wykonywać ćwiczenia gimnastyczne. Po krótkiej zaprawie, czwórkami i ze śpiewem piosenki marszowej obchodziliśmy wokoło podwórze i następnie wchodziliśmy do budynku szkolnego. Zimą lub gdy pogoda nie dopisywała, nie wychodziliśmy na podwórze. Wtedy to w czasie przerw śpiewaliśmy. W każdej klasie pomiędzy oknami wisiał spis piosenek danej klasy z nagłówkiem „ Śpiewajmy”. Noskowska szkoła słynęła na okolice z ładnego śpiewu. Ze śpiewem na ustach wychodziliśmy ze szkoły po skończonych zajęciach. Raz w tygodniu w miejscowym kościele wraz z nauczycielami obowiązkowo uczestniczyliśmy we mszy świętej. Działający w szkole chór, pod dyrekcją kierownika pana Edmunda Leśniorowskiego, uświetniał mszę świętą.
  Skala ocen obowiązująca w polskich szkołach była inna niż obecnie. Najwyższą oceną była jedynka, a najgorszą - czwórka.
  Nazwy przedmiotów (wg świadectwa): sprawowanie, religia, język polski, historia, geografia, nauka o przyrodzie, matematyka z geometrią, zajęcia praktyczne, śpiew, ćwiczenia cielesne.
  Podwórze szkolne w porównaniu z dzisiejszym było bardzo małe. Początkowo sięgało tylko pod studnię, później powiększono do tej szerokości, jaka jest dzisiaj, ale tylko tak daleko jak mur szkoły. Obsadzone było wokoło krzewami morwy. Od wschodniej strony był wysoki płot, a za nim ustępy. Później drugi płot odgradzający budynki gospodarcze od sadu. W 1937 roku wykupiono dalszy kawałek gruntu od pana Ludwiczaka na szerokość powiększonego już podwórza, od studni do końca i na długość sadu. Ten kawałek był ogrodzony i każda klasa miała swoje poletka doświadczalne. Dzisiaj na tym miejscu stoją ustępy.
(wspomnienia p. Bazelak spisali uczniowie w 1980 roku)